piątek, 15 listopada 2013

Prawo panny Murphy RHYS BOWEN




    
    Molly Murphy, rudowłosa irlandzka dziewczyna, jest niesforna i niezależna. Kiedy nachalne zaloty panicza nie podobają się jej, bierze sprawy w swoje ręce, co niestety musi skończyć się ucieczką z rodzinnego Ballykillin. Pod przybranym nazwiskiem Kathleen O'Connor i jako "matka" dwójki dzieci wsiada na statek płynący do Nowego Jorku. Podczas rejsu dochodzi do zbrodni, a Molly, jako Kathleen, jest niestety podejrzana. Panna Murphy postanawia sama rozwiązać zagadkę, raz po raz wchodząc w paradę kapitanowi policji, Danielowi Sullivanowi. 
W książce, oprócz wątku kryminalnego, możemy znaleźć również miłosny, choć nie do końca należy się spodziewać zakończenia jak w typowym romansie. Na uwagę zasługują opisy tułaczki imigrantów. Rzeczywistość, która ich spotyka po dotarciu do Nowego Świata nierzadko mocno odbiega od ich wyobrażeń, bo czy przypływając do Ziemi Obiecanej spodziewali się, że w jednym pokoju miejsce znajdzie kilka osób, a luksusem będzie spanie na zdezelowanym fotelu? Możemy tu również przeczytać, jak żyją ci, którym się udało, którzy opływają w bogactwie, których stać na służbę i wygodne życie. 
Książka jest z gatunku kryminał retro, trochę przypominająca kryminały Agathy Christie, więc dla wszystkich miłośników takiej twórczości jak najbardziej polecam. Ja sama nie jestem zwolenniczką takiej prozy, choć czyta się ją lekko i przyjemnie. Trochę zbyt łatwo pannie Molly wszystko się udaje, co powoduje , że trudno mi tę książkę traktować poważnie, ale na pewno daje dużą dawkę dobrej energii.