piątek, 15 listopada 2013

Bratnie dusze HANNA CYGLER





    Moje pierwsze spotkanie z panią Hanną Cygler. Ale zupełnie nie wiem czy uznać je za udane czy też niekoniecznie. Być może właśnie w tej chwili narażam się wszystkim sympatykom pisarki, ale nie zachłysnęłam się tą książką. Historia trzech przyjaciółek, Weroniki, Aldony i Miśki. Dwie pierwsze są malarkami, ostatnia z nich to dziennikarka pisząca o sztuce i kulturze. Weronika, mimo bardzo młodego wieku, jest uznaną malarką, ma wspaniałego męża, dwójkę dzieci. Aldona, najstarsza z kobiet, wdowa po znanym lekarzu, matka dorastającej Mai, malarka, której nie udało się skończyć studiów, kompletnie nie wierząca w swoje możliwości i talent. I Miśka, Michalina, dziennikarka pisząca o kulturze i sztuce, stale uwikłana w toksyczne związki, jak dla mnie najbardziej sympatyczna bohaterka tej książki. Na idealnym układzie przyjacielskim zaczynają pojawiać się rysy. Oczywiście winny temu jest mężczyzna, który sam ma problemy ze swoją przeszłością oraz zdrowiem psychicznym. Ale nie tylko, bo najbardziej w książce uwidocznione są niespełnione ambicje, zazdrość o sukces zawodowy oraz o sukcesy w życiu prywatnym. I właśnie w chwili, kiedy okazuje się, że może nie wystarczyć przyjaźni do pokonania problemów, Michalina odkrywa prawdę i scala na nowo dziewczyny ze sobą. 
Cała historia jest opisana ciekawie, choć mnie zupełnie nie zachwyciła. Ot, kolejne czytadło. Wątek Marka jest wydumany. Jakby zupełnie nie pasujący do całości, naciągany. Miałam wrażenie, że to postać z innej książki, jego problemy, które wpłynęły na obecną postawę są jakby niedopracowane. Jak dla mnie, całą książkę ratuje postać Miśki, dobrego ducha powieści. To ona przyczynia się do tego, że między Aldoną a jej córką zaczyna się układać, to ona odkrywa prawdę o Marku Marczyńskim, i to również ona doprowadza do zażegnania konfliktu między kobietami. 
Przede mną jeszcze kilka książek pani Cygler. Mam nadzieję, że będą lepsze niż opisana powyżej.