piątek, 15 listopada 2013

Rozważna i romantyczna JANE AUSTEN



    Ale zaskoczenie, prawda? ;) Książka wydana w 1811 roku, a ja postanawiam ją opisać i jeszcze reklamować :) Ale może ktoś nie zna, może nie czytał, nie wie czy się zabierać za taką staroć, więc ja z przyjemnością pomogę dokonać wyboru :) Zacznijmy od samej autorki, urodzonej w 1775 roku w Steventon w hrabstwie Hampshire, córka duchownego, z dość niskim posagiem, co niewątpliwie bardzo zmniejszało jej szanse na odpowiednie zamążpójście. Napisała sześć książek, które przyniosły jej sławę już za życia. Opisywała życie wyższych sfer XVIII-wiecznej Anglii, z bardzo trafnym opisem profili psychologicznych postaci, z dużą dramaturgią historii. Sama nigdy za mąż nie wyszła (jak wcześniej pisałam zbyt mały posag), ale potrafiła świetnie przedstawić romans między bohaterami książek, problemy społeczne związane z ówczesnym zamążpójściem, intrygi, mezalianse. Jedną z tych sześciu książek jest "Rozważna i romantyczna", i ją, jako pierwszą, opiszę. W kolejnych postach przedstawię pozostałe. 
Zatem przenosimy się do XVIII-wiecznej Anglii, gdzie kobiety całe dnie spędzają na doskonaleniu rysunku, czytaniu poezji, bywaniu na proszonych herbatkach, gdzie można usłyszeć najnowsze ploteczki. Ówczesna kobieta kojarzona jest ze słabością, swoją płciowością, wątłym zdrowiem, co powoduje umiejscowienie jej w zaciszu domowym i rodzeniem dzieci. Kobieta XVIII-wieczna nie studiuje, nie zajmuje się polityką, za to łaskawie przyjmuje atencję mężczyzn, szczególnie tych majętnych. Mężczyźni uważani są za silnych, lepiej wykształconych, światowych. Znajdujemy się w Sussex, gdzie od pokoleń mieszka rodzina Dashwood'ów. Kiedy umiera stary Dashwood, dalsza rodzina zamieszkująca posiadłość musi opuścić dom, zgodnie z ostatnią wolą zmarłego. Dość szybko umiera ojciec John'a Dashwood'a oraz trzech córek- Elinor, Marianne, Margaret. Oczywiście dziewczęta nie posiadają odpowiedniego posagu, za to posiadają szalenie wrażliwą i romantyczną matkę, która jest typową kobietą XVIII-wieczną. Permanentna migrena, wrażliwość na poziomie 10-letniego dziecka, czasem histeryczne stany, no i silna potrzeba wydania dobrze za mąż swych trzech córek. Brat przyrodni panienek, John, wraz ze swoją pozbawioną jakichkolwiek wyższych uczuć żoną Fanny, kobietą nastawioną na pieniądze, zazdrosną, sprytną, przejmują majątek w Sussex. Wdowa wraz z córkami przenoszą się do Devonshire, które daleko odbiega od standardów życia, do których panie Dashwood były przyzwyczajone. Elinor, zakochana z wzajemnością w bracie Fanny Dashwood, Edwardzie, jest tytułową rozważną. Spokojna, nieangażująca otoczenia swoją osobą, głos rozsądku rodziny, stawia czoło matce i siostrze Edwarda, które nie takiej żony oczekiwały dla swojego syna i brata. Wielokrotnie musi również zastępować młodszym siostrom matkę, kiedy ta niedomaga. Jej związek od początku powieści jest dość przewidywalny. Marianne jest zupełnym przeciwieństwem starszej siostry, egzaltowana, romantyczna, wiecznie w uniesieniu miłosnym. Jej związek z John'em Willoughby jest nieszczęśliwy, co niestety wynika z postrzegania Willoughby'ego przez Marianne. Nie zauważa ona sygnałów świadczących o nieuczciwości młodzieńca, co powoduje tragiczne zakończenie tej miłości. Rysuje nam się tu obraz starcia dwóch przeciwieństw, czym charakteryzowała się literatura XVIII wieku, z tą różnicą, że u Austen cechy przeciwne nie wypierają się, a uzupełniają. Można śmiało powiedzieć, że powieść ma przesłanie dydaktyczne. Autorka pokazuje, że postępowanie Elinor prowadzi do szczęśliwej, spełnionej miłości. To, co charakteryzuje społeczeństwo XVIII/XIX-wieczne to pieniądze i konwenanse, konwenanse i pieniądze. To one decydowały o statusie człowieka, jego pozycji. Każde jawne odsunięcie się od takiego standardu było bardzo źle widziane, odczytywane wręcz jako arogancja, szczególnie, jeśli to kobieta pozwalała sobie na taki występek. 
Mimo upływu wielu lat, od kiedy powieść ukazała się po raz pierwszy, uważam, że nie straciła kompletnie na swoim przesłaniu. Jest ono ze wszech miar aktualne i sądzę, że jeszcze długo będzie. Konwenanse mogą trochę śmieszyć, być "nie z tej epoki", ale ja znajduję w nich pozytywny romantyzm. Świat plotkarski nie różni się niczym zupełnie od dzisiejszego, bo czyż nie macie w swoim otoczeniu takich przykładów, że ktoś coś komuś powiedział, ten znów komuś innemu i tak właśnie powstała historia, która może zniszczyć czyjeś życie, która jest pożywką dla ludzi płytkich? Natomiast fakt, że światem rządzi pieniądz było, jest i będzie zawsze aktualne.