piątek, 15 listopada 2013

Alibi na szczęście, Krok do szczęścia ANNA FICNER-OGONOWSKA

  

    Dziś dwie książki Anny Ficner-Ogonowskiej. Bardzo podekscytowana pozytywnymi komentarzami, w tym ludzi znanych (m.in. Danuta Stenka) rzuciłam się na nie, wygłodniała dobrej literatury i cóż... głodna pozostałam. Historia młodej kobiety, która przeżyła tragiczny w skutkach wypadek samochodowy swoich rodziców i dzień wcześniej poślubionego męża, opowiedziana jest bardzo ładnym językiem, z dbałością o emocje, które towarzyszą tragediom. Możemy obserwować walkę głównej bohaterki o powrót do normalności i, jak to zwykle w książkach bywa,  starania mężczyzny, aby zostać dostrzeżonym przez tę nieszczęśliwą i zamkniętą w sobie kobietę. I o ile przez połowę pierwszego tomu rzeczywiście trudno mi się było oderwać od książki, co poskutkowało zarwaniem jednej nocy, o tyle druga połowa tomu pierwszego i cały drugi mnie zwyczajnie znudził. Opisy stanów emocjonalnych głównej bohaterki ciągnęły się jak spaghetti, do tego miałam wrażenie, że przez 3/4 książki Hanka Lerska śpi. Wiecznie śpiąca, wiecznie zmęczona, zupełnie nienaturalna. Oczywiście obrońcy tych książek mogą powiedzieć, że jeśli kogoś spotyka ogromna tragedia, tak jak Hanię, to ma prawo tak się zachowywać, tylko ja się pytam ile można? Hmm... zupełnie nie w moim stylu takie rozmemłanie i może dlatego nie bardzo potrafiłam zrozumieć zachowań bohaterki, ani jej przemyśleń. W pewnym momencie zaczęłam omijać opisy, bo zwyczajnie nudziłam się nimi. Wiem, że w przygotowaniu jest trzecia część i będę się pewnie długo zastanawiać, czy po nią sięgnąć.