wtorek, 11 lutego 2014

Szczęśliwy pech IWONA BANACH




         Regi postanawia spędzić trzy miesiące na pisaniu książki swojego życia. Za namową matki opłaca pobyt w domu Rafała, gdzie cisza i spokój przeplata się ze spokojem i ciszą. Oczywiście do czasu jej przyjazdu, bo Reginalda Kozłowska to tykająca bomba, która wybucha w najmniej spodziewanej chwili. Cała historia kręci się wokół tajemniczego skarbu, o którym przed śmiercią opowiadał dziadek właściciela domu, a któremu on sam nie wierzył twierdząc, że był niespełna rozumu. Fabuła książki jest dość prosto skonstruowana i właściwie od początku możemy się spodziewać, że tych dwoje w końcu będzie razem. Ilość wypadków, które są dziełem Regi bądź takim, którym ona sama ulega, wylewa się z książki.             W pewnym momencie miałam wrażenie, że jest ich ciut za dużo i powoli zaczynałam się męczyć, że znów coś zaczyna się dziać, niejednokrotnie też miałam wrażenie, że to jest zwyczajnie niemożliwe, żeby się wydarzyło w rzeczywistości. Ponieważ jest to jednak fikcja literacka, absolutnie nie przekreślam tej powieści, bo to pozycja, gdzie w trakcie czytania, śmiech będzie towarzyszył nie raz i nie dwa razy. No i trzeba przyznać, że pani Iwona Banach operuje słowem doskonale, wszystko jest przemyślane, a całość świadczy o nieprzeciętnej wyobraźni i inteligencji pisarki.
 

"Szczęśliwy pech" Iwona Banach, Wydawnictwo Nasza Księgarnia, 2013

2 komentarze:

  1. A śmiech potrzebny jak powietrze do oddychania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, pani Iwonko :) Choć na dłuższą metę Regi bym utłukła, jak babcię kocham ;)

      Usuń