niedziela, 23 lutego 2014

Namaluj mi słońce GABRIELA GARGAŚ







      Sabina jest przyjacielem do wynajęcia. Absolutnie nie ma tu mowy o jakimkolwiek podtekście erotycznym. Jeśli ktoś potrzebuje porozmawiać, napić się z drugą osobą kawy, wypłakać na czyimś ramieniu, wtedy dzwoni do Sabiny. Prywatnie 35-letnia singielka, nie do końca z tego zadowolona.
      Pewnego dnia, kiedy podczas przerwy w pracy Sabina wychodzi do parku, spotyka siedmioletnią Marysię. Mimo początkowej niechęci ze strony kobiety, zaprzyjaźniają się. Dziewczynka wychowuje się bez matki, która z niewyjaśnionych przyczyn zostawiła ją. O przyczynach dowiemy się pod koniec książki. Oczywiście do Marysi jest też jej tata, zabójczo przystojny lekkoduch, który traktuje kobiety przedmiotowo. Tata Marysi, Maks, jest nie tylko męski, ale i bogaty, z przeszłością i trudnym dzieciństwem.
      Powoli między dwojgiem dorosłych rodzi się uczucie, przed którym oboje się bronią. Już w połowie książki wiadomo, że nie będą jednak przed sobą uciekać. Żeby uatrakcyjnić powieść, pisarka włącza wątek matki Marysi, olśniewająco pięknej Magdy, której postać zupełnie mnie nie przekonuje. Magda, z powodu zachorowania na ziarnicę w wieku 19-stu lat, wycofuje się z życia. Powraca raz na jakiś czas, wtedy, kiedy dochodzi do remisji choroby, żeby zasiać zamęt i znika. Wie, że Maks ją kocha do szaleństwa, ale przez lata nie informuje go o swojej chorobie. Trochę to dla mnie niezrozumiałe. No i postać Marysi, która jako siedmioletnie dziecko, interesuje się np. II wojną światową (?), a mądrości, które prezentuje są na poziomie nastolatki.
      Fabuła z pomysłem, ale jednak brak mi większego zaangażowania autorki w napisanie powieści. Ilość kłopotów i przeżyć, których doświadczają wszyscy bohaterowie obecnie bądź w przeszłości jest ogromna i myślę, że nazbyt duża, bo potraktowane są one trochę „po łebkach”, tzn. krótki opis wydarzenia i pędzimy dalej. Moje subiektywne odczucia są takie, że powieść nie jest w żaden sposób charakterystyczna, nie wzbudziła we mnie takich emocji, jakich oczekiwałam po bardzo dobrych recenzjach. Książka nie jest, niestety pozbawiona błędów. Mąż Alicji raz jest mężczyzną wysokim, by na kolejnej stronie być średniego wzrostu. Maks, umawiając się z Sabiną na osiemnastą, jest u niej punktualnie o dwunastej, żeby o dwudziestej pierwszej być w wesołym miasteczku... No i korekta, która pozostawia bardzo wiele do życzenia, a im bliżej końca tym coraz gorzej. Szkoda, bo literówki, mnie osobiście w takiej ilości, bardzo przeszkadzają w czytaniu.
      Nie jestem tą książką w żaden sposób poruszona, nie angażowałam się w życie bohaterów, nie wyniosłam z niej nic, poza tym, że temat został potraktowany przez Gargaś po macoszemu. Oczywiście polecam, aby każdy sam wyrobił sobie własne zdanie na temat powieści, gdyż moja ocena jest subiektywnym odbiorem.



"Namaluj mi słońce" Gabriela Gargaś, Wydawnictwo Feeria, 2014