poniedziałek, 26 maja 2014

Głowa anioła HANNA CYGLER




 
      W 2004 roku „Głowa anioła” po raz pierwszy pojawiła się na rynku wydawniczym. Po dziecięciu latach, za sprawą Domu Wydawniczego Rebis, mamy możliwość ponownie spotkać się z Julią i jej przyjaciółmi w odświeżonej treści oraz szacie graficznej okładki.

      Tym razem autorka zabiera nas do nadmorskiego miasteczka K. Znajduje się tam zabytkowy pałac, na terenie którego trwają prace remontowe. Aktualnym właścicielem obiektu jest Tomek Morawiecki. Postanawia on sprowadzić do miasteczka światowej sławy panią architekt, Julię Cassini, swoją szkolną koleżankę. Przyjazd Julii wprowadza zamieszanie wśród dawnej paczki przyjaciół, ale nie tylko wśród nich. Pod urokiem pani architekt znajduje się również Alek Matulis, tajemniczy młody mężczyzna, pracujący przy renowacji pałacyku Hemerlingów. I kiedy wydaje się, że wszystko idzie zgodnie z planem, powracają demony przeszłości, teraźniejszość zaczyna być coraz groźniejsza, a przyszłość rysuje się w ciemnych kolorach.

      Hanna Cygler przyzwyczaiła mnie, że w jej książkach dzieje się bardzo dużo, szybko, i zaskakująco. I tym razem powieść jest wielowarstwowa, momentami wydaje się, że tych warstw jest może zbyt wiele, akcja powieści dzieje się w zawrotnym tempie, tak jak i czyta się tę powieść, przeszłość tłumaczy teraźniejszość, a teraźniejszość odbija światło przeszłości. Brakło mi tylko jednego – zaskoczenia. Od mniej więcej połowy książki jej finał był dla mnie już oczywisty, niestety, bo wpłynęło to dość znacznie na moje zainteresowanie książką.

     Plusem jest jak zwykle doskonała umiejętność opowiadania, jaką pani Cygler posiada. To, że tak wiele wątków potrafi zamknąć w nierozerwalną całość budzi mój ogromny szacunek i podziw dla kunsztu pisarskiego. Powieść zdecydowanie zasługuje na uwagę, szczególnie tych czytelniczek i czytelników, którzy lubią połączenie romansu, kryminału i powieści obyczajowej w jednej książce. A jeśli „Głowa anioła” wam się spodoba, to mam dobrą wiadomość – Hanna Cygler napisała kontynuację losów Julii i Aleksa, „Dwie głowy anioła”. Jeszcze w tym roku ukaże się wznowienie drugiej części z bardzo klimatyczną, świetnie dobraną do treści okładką.



"Głowa anioła" Hanna Cygler, Poznań, Dom Wydawniczy REBIS, 2014



piątek, 23 maja 2014

Przybić piątkę JANET EVANOVICH




       Stephanie Plum jest łowczynią nagród, a mimo to na prośbę babci Mazurowej oraz ciotki Mabel, postanawia odnaleźć wujka Freda, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Ostatnio widziany był w RGC, firmie zajmującej się wywozem nieczystości, która winna była wujkowi dwa dolary... Czy z powodu owych dwóch dolarów wujkowi Fredowi mogło stać się coś złego? Tego będzie próbowała dowiedzieć się nasza domorosła pani detektyw. Oczywiście w tzw. międzyczasie Stephanie będzie starała się złapać Briggsa, który ucieka przed wymiarem sprawiedliwości, złapać Morellego choćby na jedną noc, złapać Komandosa, też może być tylko na jedną noc, a dla odmiany uciec Ramirezowi, który koniecznie chce jej pomóc spotkać się z Bogiem. Szaleństwo? Być może, ale taka właśnie jest Stephanie Plum, nietuzinkowa, zwariowana, kobieta, która potrafi wokół siebie stworzyć niesamowity chaos.
       
       Janet Evanovich stworzyła serię powieści, które Amerykanki pokochały. I jak dla mnie, z całą pewnością nie za ilość kryminału w kryminale, bo nie oszukujmy się, to zdecydowanie NIE jest kryminał. Ale niewątpliwie postać głównej bohaterki przyciąga. Steph jest dowcipna, ironiczna, niezdecydowana w kwestii mężczyzn, do tego jest ekspertem w komplikowaniu życia sobie i swoim najbliższym. Ale czy to wystarczyło mi, aby wsiąknąć do reszty i stać się kolejną fanką Śliweczki? Nie sądzę, niestety. Postać Stephanie Plum kojarzy mi się z gorszą podróbką Bridget Jones, a sposób pisania Evanovich jest zbliżony do tego, który prezentowała Helen Fielding, przez co w moich oczach traci. Choć trzeba przyznać autorce, że zakończenie tej części jest mistrzowskie. Evanovich doskonale wie, jak przyciągnąć czytelnika, pozostawiła mnie z niewidomą, a tego zdecydowanie nie lubię.
       
        Nie sposób nie wspomnieć o jednej z postaci drugoplanowych, jak dla mnie dużo lepszej, niż Stephanie. To babcia Mazurowa, która od początku wprawiała mnie z jednej strony w osłupienie, by za chwilę powodować niekontrolowany śmiech. Otóż babcia Mazurowa, kobieta w wieku bardzo słusznym, jest ogromną fanką pogrzebów, wraz z koleżankami bywa na pokazach chippendales, uwielbia ploteczki i niespokojne życie. Zawsze chętna, aby pomóc wnuczce w odnalezieniu Freda, nie zważając zupełnie na swój wiek. Jej bujna wyobraźnia powodowała nie raz oburzenie i konsternację wśród najbliższych.

        Dla fanów Steph kolejne przygody będą zapewne wielką frajdą, ale ja nie do końca jestem pod jej urokiem. Owszem, książkę czyta się lekko, bohaterka z pewnością jest postacią barwną, a pisarka potrafi prowadzić całą akcję wartko i ciekawie, dla mnie jednak nie na tyle, aby ponownie spotkać się z nią w kolejnych tomach serii. Do tej pory za pośrednictwem wydawnictwa „Fabryka słów” pojawiło się jedenaście części przygód łowczyni nagród, a już w czerwcu pojawi się kolejna książka, co z pewnością bardzo ucieszy wszystkie fanki przebojowej Śliweczki.

Artykuł opublikowany na http://dlalejdis.pl/artykuly/przybic_piatke_recenzja

 
„Stephanie plum. Przybić piątkę” Janet Evanovich, Lublin, Wydawnictwo Fabryka słów, 2013